DIY: Kartki świąteczne

306A0742Śnieg za oknem! Nie wiem, czy też tak macie, ale dla mnie prawdziwa zima zaczyna się dopiero wtedy, kiedy spadnie śnieg. Tak, wszyscy ze zgrozą wspominamy trwającą wieczność zeszłoroczną zimę – ale być może ja nie jestem aż tak pamiętliwa, bo na widok krążącego (czy raczej zacinającego) na zewnątrz śniegu zapaliłam świeczki, zaczęłam skakać po łóżku i wydawać radosne okrzyki. Tak. Nie wstydzę się tego. Idźmy dalej.

Możliwe, że okres oczekiwania na Święta jest dla mnie przyjemniejszy od samych Świąt. To jest ten moment, kiedy piecze się ciasteczka, wszędzie są lampki i inne świąteczne dekoracje… Śnieg to wisienka na torcie. A skoro już zrobiło się tak bożonarodzeniowo (zostało mniej niż 3 tygodnie!) postanowiłam zrobić coś świątecznego.

Uwielbiam wszelkiego rodzaju “zrób-to-sam”, ale rzadko kiedy faktycznie się go podejmuję. Nie, nie dlatego, że mam dwie lewe ręce i nie potrafię równo uciąć kawałka papieru albo użyć kleju bez sklejenia sobie palców (no, dobra, to ostatnie przydarzyło mi się z raz czy dwa). Po prostu wydaje mi się, że DIY sprzyja produkowaniu niezliczonej ilości pierdółek, owszem, uroczych, ale może nie do końca przydatnych. Zawsze mam wrażenie, że jest cienka granica pomiędzy zrobieniem czegoś fajnego, a uszczęśliwianiem wszystkich przyjaciół i znajomych Królika naszymi “dziełami”. Z rękodzieła chyba najbardziej lubię jedzenie.

A jednak. Może to ten świąteczny nastrój, ale po prostu miałam ochotę zrobić coś własnoręcznie, postarać się, włożyć serce w jakiś projekt.

306A0749

Zapomniałam, ile coś takiego może dać radochy! Gapię się na nie uśmiechnięta od ucha do ucha i oczywiście mam ochotę naprodukować ich tonę (ach, przekleństwo DIY!). W Empiku jest dostępna teraz masa różnych dekoracyjnych papierów, sznureczków czy taśm, można poszaleć z inwencją twórczą.

Owszem, może prościej jest kupić coś gotowego – zarówno pod względem czasu jak i ilości półproduktów. Ale wydaje mi się, że na drodze do upraszczania życia nie powinniśmy się zagalopować w kierunku “co jest najprostsze do zdobycia”. Chodzi o świadome wybory co jest bardziej ważne, a co mniej. Lub wcale.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *