Weekendowe dogadzanie

306A0582Jedną z rzeczy, które drażnią mnie w mojej obecnej pracy jest to, że jak zbawienia przez cały tydzień wyczekuję weekendu. Nie jestem zadowolona z tego, że ciągle myślę o tym, żeby 70% tygodnia było już za mną, a czas przelatuje przez palce. Zamierzam w przyszłości poświęcić jeden z postów na to, żeby opisać to dokładniej, a tymczasem…

Weekend. Upragniony weekend! Dla większości osób to czas kiedy mogą wylegiwać się w łóżku do południa, a nawet po tym jak wstaną, mogą łazić w piżamie cały dzień. Tak, czasem też potrzebuję takiego dnia i nie mam do siebie pretensji, jeśli niedziela jest bardziej piżamowa niż produktywna. Ale od pewnego czasu w sobotę rano wolę wstać wcześnie i poświęcić dzień na rzeczy, które lubię. Czytam, piszę, idę na dłuższy spacer, kupuję świeże pieczywo, jem śniadanie poza domem, przesiaduję w kawiarni. Takie drobne przyjemności.

Jest coś takiego w jedzeniu śniadania poza domem, co sprawia, że natychmiast czuję się zrelaksowana. Czas spowalnia, a najprostsza jajecznica smakuje jakoś tak inaczej. Myślę, że ma to wiele wspólnego z faktem, że o 10:30 zazwyczaj już dawno siedzę przy biurku, a przede mną jedynie zimna herbata.

306A0585

Więc dzisiaj – kawa, jajka sadzone, ciepła bagietka i pachnące masło. Rozmowy i czytanie książek. Herbata Earl Grey i wybieranie prezentów świątecznych. A później kolacja i kieliszek wina sygnowanego przez Davida Bowiego.* Dogadzam sobie.

*W ramach akcji Whatever It Takes znane osoby poświęciły swój czas na narysowanie symbolu nadziei, który następnie został wykorzystany do ozdobienia różnych produktów, m.in. butelek z winem. Dochód ze sprzedaży jest przeznaczony na wsparcie organizacji charytatywnych w krajach rozwijających się. Więcej szczegółów na whateverittakes.org.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *