“Słodkie” lenistwo

imageNie da się ukryć, że znowu udało mi się opuścić jeśli chodzi o pisanie, tym razem o cały miesiąc. Są oczywiście ku temu powody—okres świąteczno-noworoczny spędzony z dala od komputera, powolne wybudzanie się z urlopowej rzeczywistości, no i wreszcie rzucenie się w wir wszelkich spraw mieszkaniowo-budowlanych.

Tak naprawdę zauważyłam, że takie przerwy są powszechne jeśli chodzi o początki pisania bloga, potem jest różnie: albo już tak zostaje i w końcu blog znika, albo wypracowuje się system dodawania postów, rozkład jazdy dopasowany do trybu życia. Wolałabym oczywiście tę drugą opcję.

Oczywiście, tym razem trochę się rozgrzeszam. Ale prawdę mówiąc, takie odkładanie pisania w nieskończoność skłoniło mnie do zastanowienia nad szeroko pojętym lenistwem.

Zauważyłam, że kiedy zafascynuje mnie coś nowego, większość swojego czasu skupiam tylko i wyłącznie na tym, bardzo się angażuję i wydaje mi się, że znalazłam swoje powołanie. Przypuszczam, że większość osób tak ma. Chociaż może nie każda osoba wytrwa w takim stanie ledwie tydzień…

Kontynuuj czytanie

Nowe wspaniałe mieszkanie

tumblr_mfjnyxnnEi1rcccg2o1_1280źródło: The Shiny Squirrel

Ależ się opuściłam w pisaniu! Miał być jeden dzień odpoczynku, a tu tydzień zleciał w mgnieniu oka! Tak naprawdę każdego dnia byłam czymś zajęta, a to keratynowym prostowaniem swoich włosów, a to włosów przyjaciółki, a to wyjściem ze znajomymi, a to układaniem zgłoszenia na warsztaty fotografii kulinarnej, a to z planowaniem wystroju wnętrza… Bo wiadomością tygodnia jest to, że na początku przyszłego tygodnia dostanę klucze do nowego mieszkania! Z tej okazji parę zdjęć, które były ogromną inspiracją przy wymyślaniu jak to wszystko ma wyglądać.

Kontynuuj czytanie

Ta brzydka, szara Łódź?

306A0733

 2 grudnia 2013, wschód słońca nad dzielnicą Śródmieście

Dzisiaj spotkałam się z kolegą, który jakiś czas temu przeprowadził się do Warszawy. Stwierdził, że Łódź jest bez życia, że jest tu mało ludzi i nic się nie dzieje. Nie winię go za to, bo skoro jest rodowitym Łodzianinem to we krwi ma narzekanie, a jeśli mieszka w Warszawie to niejako zmuszony jest porównywać oba miasta, z niekorzyścią dla Łodzi, rzecz jasna (Warszawa ma chyba jakiś kompleks Łodzi). A już jako Polak rozumie się samo przez się, że uważa ten “polski Manchester”, to “polskie Detroit” za szare, brudne i nieciekawe, gdzie biją i kradną.

Kontynuuj czytanie

Przytulność

8162016747_e14fcd0d29_oźródło: flickr.com

Ale zimno! Wróciłam dziś późno do domu, okrężną drogą i zmarzłam niemiłosiernie. Czekając aż światło zmieni się na zielone przestępowałam z nogi na nogę i marzyłam o momencie w którym zapakuję się pod ciepły koc z kubkiem gorącej herbaty. Uznałam, że dzisiaj bardziej niż czegokolwiek innego potrzebuję przytulności.

Lubię wnętrza, które są przytulne, bo kojarzą mi się z wygodą – zarówno w znaczeniu ciepła jak i swobody czy braku zadęcia. Oczywiście dla każdego ta przytulność może znaczyć coś innego. Dla mnie przytulne mieszkanie to mieszkanie, które wychodzi mi naprzeciw, które wita mnie jak pies machający ogonem czy kot ocierający się o łydki (w przypadku mojego kota to miauczenie rozpaczliwe aż do momentu wzięcia na ręce, kiedy to można zacząć sesję mruczenia). Mieszkanie, w które się mogę zapaść, i którym się mogę otulić. Jakoś tak najbardziej pasuje mi do tego miękkość i naturalne kolory. I dużo światła.

Kontynuuj czytanie

Szybka pasta, szybki post

306A0657Makaron mogłabym jeść codziennie. Naprawdę. Jako dziecko przed obiadem wyjadałam około połowę makaronu do rosołu, więc moja babcia zaczęła przygotowywać podwójną porcję, na wszelki wypadek. Ostatnio jakoś tak się złożyło, że nie jadłam makaronu przez wieczność, tj. ponad tydzień. Później nadrabiałam przez trzy kolejne dni, bo nie byłam w stanie zaspokoić swojego makaronowego głodu.

Uwielbiam makaron, bo jest szybki do przygotowania i wszechstronny. Niby je się ciągle to samo, ale możliwości są praktycznie nieograniczone. Makaron jest taką bazą do potrawy, wokół można budować coraz to nowe zestawy… Sekunda, czy właśnie porównałam gotowanie makaronu do budowania garderoby? Chyba faktycznie mam obsesję.

Wracając jednak do szybkości… Są momenty, kiedy naprawdę nie mam czasu żeby ślęczeć długo w kuchni. Makaron jest w tych przypadkach oczywistym wyborem (właściwie to jest dość oczywistym wyborem i w innych sytuacjach). A ten konkretny przepis jest idealny, jeśli nie mamy czasu na stanie przy garach.

Kontynuuj czytanie

DIY: Kartki świąteczne

306A0742Śnieg za oknem! Nie wiem, czy też tak macie, ale dla mnie prawdziwa zima zaczyna się dopiero wtedy, kiedy spadnie śnieg. Tak, wszyscy ze zgrozą wspominamy trwającą wieczność zeszłoroczną zimę – ale być może ja nie jestem aż tak pamiętliwa, bo na widok krążącego (czy raczej zacinającego) na zewnątrz śniegu zapaliłam świeczki, zaczęłam skakać po łóżku i wydawać radosne okrzyki. Tak. Nie wstydzę się tego. Idźmy dalej.

Możliwe, że okres oczekiwania na Święta jest dla mnie przyjemniejszy od samych Świąt. To jest ten moment, kiedy piecze się ciasteczka, wszędzie są lampki i inne świąteczne dekoracje… Śnieg to wisienka na torcie. A skoro już zrobiło się tak bożonarodzeniowo (zostało mniej niż 3 tygodnie!) postanowiłam zrobić coś świątecznego.

Kontynuuj czytanie

Nadchodzi nowe mieszkanie

IMG_2541Zdałam sobie dzisiaj sprawę z tego, że w ciągu dwóch tygodni powinnam dostać klucze do nowego mieszkania. W pierwszych miesiącach nowego roku planuję przeprowadzkę. Od kilku miesięcy zbieram pomysły na urządzenie, ba, zbierałam je nawet przed tym kiedy wiadomo było gdzie będę mieszkać i na pewno podzielę się nimi tutaj w przyszłości. Jestem podeskcytowana. A jednak, kiedy pomyślałam, że zostało mi już tylko kilkanaście dni – zadrżałam.

Kontynuuj czytanie

Problem z prezentami

IMG_1044Zauważyłam, że przełom listopada i grudnia to ten moment, kiedy zaczynają pojawiać się z początku nieśmiałe, potem nieco bardziej natarczywe pytania: “Co chcesz dostać na Święta?”

A ja w tym roku mam problem. Tak, jak jeszcze parę lat temu byłabym w stanie wymyślić masę drobiazgów (albo i nie drobiazgów), które “koniecznie muszę mieć”, tak teraz mam taki przesyt przedmiotów, że ciężko jest mi wymienić choćby jedną rzecz, którą “chcę”. Z drugiej strony wiem, że jeśli czegoś nie wymyślę, mogę zostać zasypana stertą bezużytecznego badziewia.

Kontynuuj czytanie

Chilli con Carne

306A0404Uwielbiam jedzenie w restauracjach, naprawdę. Nie dość, że nie muszę nawet kiwnąć palcem (pomijając wycelowanie nim w wybraną pozycję w karcie), żeby zjeść coś pysznego, to podczas oczekiwania mogę sobie po prostu spokojnie posiedzieć i np. oddać się rozmowie czy czytaniu książki. Z drugiej strony, naprawdę lubię gotować. Tak, tak – mam na myśli również rozwijanie bicepsów podczas wyrabiania ręcznie ciasta na makaron. Może dlatego, że po prostu kocham jedzenie? (Zapach smażonego czosnku uważam za jedno z najwspanialszych doznań na świecie!) Ostatnio rozmyślałam nad tym, że fascynuje mnie proces przygotowywania risotto, to jak danie zmienia się w takie rozkosznie kleiste… Problem polega na tym, że kiedy wracam głodna z pracy chcę mieć jedzenie już i myślę, że nie jestem w tym odosobniona. Potrzebuję czegoś prostego. Sekunda, ale czy danie, które gotuje się przez 2 godziny można zaliczyć do “prostych”?

Kontynuuj czytanie

Weekendowe dogadzanie

306A0582Jedną z rzeczy, które drażnią mnie w mojej obecnej pracy jest to, że jak zbawienia przez cały tydzień wyczekuję weekendu. Nie jestem zadowolona z tego, że ciągle myślę o tym, żeby 70% tygodnia było już za mną, a czas przelatuje przez palce. Zamierzam w przyszłości poświęcić jeden z postów na to, żeby opisać to dokładniej, a tymczasem…

Weekend. Upragniony weekend! Dla większości osób to czas kiedy mogą wylegiwać się w łóżku do południa, a nawet po tym jak wstaną, mogą łazić w piżamie cały dzień. Tak, czasem też potrzebuję takiego dnia i nie mam do siebie pretensji, jeśli niedziela jest bardziej piżamowa niż produktywna. Ale od pewnego czasu w sobotę rano wolę wstać wcześnie i poświęcić dzień na rzeczy, które lubię. Czytam, piszę, idę na dłuższy spacer, kupuję świeże pieczywo, jem śniadanie poza domem, przesiaduję w kawiarni. Takie drobne przyjemności.

Kontynuuj czytanie